Znalazłam sposób na migreny z aurą

Przez całe życie miałam potężne migreny z aurą.
Bywały ciągi do 12 dni, kiedy noce były koszmarem, ale dni też były torturą.

Kiedy cierpiałam, czas się wydłużał bezlitośnie, jakby się cieszył z mojej męki.

Oprócz migren przyplątała się też choroba wrzodowa.
I co pan doktor przepisuje? Ranigast, alugastrin, malox.
Kochany pan doktor ma system oparty na bazie wiedzy, który mówi mu, że przy objawach takich i takich, należy przepisać taki i taki lek.

Byłam przekonana, że tak ma być, bo lekarze nie znają lekarstwa na migrenę oprócz faszerowania nas środkami przeciwbólowymi i mówili: taka Twoja uroda.

Babcia miała migreny, tata miał migreny i ja jako dziecko biegałam do kiosku ruchu po ówczesne tabletki z krzyżykiem.

Ja w wieku 40 lat
Ja w wieku 40 lat

Aż wyjechałam do Włoch 12 lat temu i tutaj dopiero poznałam, co to znaczy cierpienie.
Migreny się nasiliły do tego stopnia, że wylądowałam w klinice o szumnej nazwie: Centrum leczenia migren.

Żeby było weselej, chodzenie w pozycji wyprostowanej było dla mnie wielkim problemem i najlżej czułam się na czworakach, bo wtedy też nie miałam bólów brzucha i nudności dzięki przewlekłemu zapaleniu błony śluzowej żołądka.

To nie jest tak, że jedno boli. Jak już się sypie, to w wersji domino.

W klinice dwie młode doktoreczki, śliczne dziewczyny kazały mi brać tabletki w ściśle określonych porach i zapisywać, ile mam w miesiącu dni wolnych od bólu głowy.

Pierwszy trzymiesięczny etap pogorszył mój stan. Dni wolnych od bólu ubywało.
Przy następnej wizycie doktoreczki stwierdziły, że zmienią mi leki.

Pozostało mi 5 wolnych dni w miesiącu od bólu głowy.
Podczas kolejnej wizyty w klinice dziewczynki głośno się zastanawiały przy mnie, co by mi tu dać.

Ewent firmowy Rzym, Mariott, 2017

W międzyczasie biopsja żołądka pokazała brzydkie zmiany i tutaj też czekały już na mnie gotowe procedury, jakie lekarstwa i kiedy aplikować.

I kiedy tak siedziałam przy biurku tych doktoreczek i przysłuchiwałam się, jak sobie głośno myślą, co by mi tu teraz zaaplikować i sprawdzały w spisie leków, pomyślałam sobie, że chyba mnie już całkiem pogięło, żeby mieć wiedzę, dzięki której zajmowałam się cudzym zdrowiem przez lata, znać przyczyny, znać metody wyjścia z problemu, ale iść po pomoc do miejsca, w którym wyzdrowienie człowieka to największa porażka!

To był decydujący moment. Moje niezdyscyplinowanie, lenistwo, pozwalanie na to, by mój partner decydował o tym, co jemy, bo robił zakupy, bo wyręczał mnie z wielu rzeczy, doprowadziło mnie do stanu, w którym przestałam funkcjonować.

Ewent firmowy Barcelona, Hotel W, 2018

To ja byłam odpowiedzialna za ten stan rzeczy. Ja i tylko ja.
Patrzyłam na te młodziutkie dziewczyny i nie mogłam się nadziwić własnej głupocie, że oddaję moje zdrowie i życie w ręce kogoś, kto nie ma pojęcia, jak się za to zabrać, ale ma biały kitel i stetoskop na szyi, więc jest autorytetem.

Odebrałam receptę, wykupiłam leki, bo gdybym ich nie wykupiła, miałabym jazdy w domu, ale nigdy ich nie połknęłam.
To był moment, w którym postanowiłam, że biorę się za siebie i zmieniam wszystko.
Przygotowałam jadłospis, zrobiłam zakupy i z wielką nadzieją, ale i ogromnym lękiem oczekiwałam pierwszych efektów.

Niestety wiedziałam, że teraz moje cierpienia się nasilą i będzie ciężko. Byłam na to gotowa.
Mój organizm był w tak strasznym stanie, że tortury, które sobie zafundowałam, trwały z zegarkiem w ręku 3 tygodnie.

3 tygodnie nieprzespanych nocy, leżenia na podłodze, wymiotowania niczym, ale po trzech tygodniach, w 22-gim dniu budzę się rano i na razie nic mnie nie boli. Jakie to dziwne i fenomenalne uczucie. Schodzę do salonu, biorę moją miksturę oczyszczającą, po czym rozpoczynam płukanie ust…..

Ja po prawej w wieku 40 lat, z siostrą. 28 lutego 2009 roku w samolocie, który zawiózł mnie do Włoch.
Ja w wieku 50 lat, lżejsza o 24 kg, zdrowsza i pełna energii, ze spektakularnymi sukcesami na koncie.

Czekam na migrenę, ale nie pojawia się. Zabieram się za pracę i dzień mija bez bólu. Organizm jest spokojny, ja czuję coraz większe rozluźnienie i radość. Wszystko idzie dokładnie tak, jak przewidziałam!

Mija rok. Zgubiłam 22 kg. Jestem cudownie szczupła, cudownie zdrowa i mam tyle energii, że ostatni raz tyle jej miałam chyba tylko jako dziecko. Cofnęła mi się siwizna na głowie. Moja siostra stwierdziła, że to jest niemożliwe, ale ja nie mam już siwych włosów!
2 miesiące później znikaja kolejne, ostatnie 2 kilogramy. Przy wzroście 180 cm ważę niezmiennie 58-61 kg. Jestem chudzinka, ale zdrowa jak koń!

Kolejna biopsja plus nagranie wewnątrz żołądka wykazało, że nie ma ani jednej plamki, ściany są różowiutkie jak u noworodka.

Mija 5 lat…
Nadal ważę 58-61 kg. Jestem zdrowa. Nigdy więcej nie pojawiły się migreny. U lekarza byłam w tym czasie dwa razy. Podczas gryzienia orzechów laskowych – uwaga! – szczęka wyleciała z zawiasów! Lekarz mi ją tylko nastawił.

Ewent firmowy Barcelona, Muzeum Morskie, 2018

Nie chodzę do lekarza, nie mam potrzeby. Jestem zdrowa, a jeżeli się przeziębię, co zdarza się raz na rok i tylko w szczególnych okolicznościach, co ważne, ponieważ należy obserwować siebie, swój styl życia i emocji.
Więc moje przeziębienie zdarzało się raz na rok, przez te wszystkie lata i zawsze po silnym stresie. Stresie związanym z obawy o własne życie. To jest jedyny powód, a kiedy emocje opadną i mój mózg wie, że jestem bezpieczna, zaczyna się proces oczyszczania organizmu z kortyzolu i skutków jego niszczącej mocy.

Ten lęk towarzyszy mi podczas lotów samolotem. Fakt, że latałam co drugi miesiąc przez cały rok do Polski i innych krajów, ale listopad to był miesiąc, kiedy odporność spada u każdego, bo taka jest natura i organizm potrzebuje przygotować się do zimy.

Ostatnie moje przeziębienie było w listopadzie 2019 i był to już tzw covid. W Polsce już szalało coś mocniejszego i ja będąc w Krakowie leżałam plackiem 10 dni. Nigdy w życiu nie byłam tak chora jak wtedy. Przyleciałam do Polski na ewent firmowy i miałam zaraz wracać, ale już w drugi dzień po przylocie, jak zawsze, rozpoczął się proces zdrowienia.

Rok 2020 był inny. Wszyscy wiemy jaki. Nigdzie nie latałam, siedziałam w domu i nie choruję. Nie przeziębiam się. Nie boję się o własne życie. Organizm ma spokój, nie musi usuwać skutków zabójczego kortyzolu.

Mamy marzec 2021, minęło 6 lat. Moja waga to nadal 58-61 kg. Włosy mam troszkę siwe, o wiele mniej niż za pierwszym razem, ale zmarła moja siostra i nawet teraz, kiedy to piszę, boli strasznie, więc te wszystkie rzeczy w naszym organizmie dzieją się wtedy, kiedy nie ma dobrostanu.
To podstawa podstaw, aby dbać o swoją sferę mentalną, która jest ściśle połączona z całą biochemiczną maszynerią, z miłością do siebie i zdrowym podejściem do jelit.

Ja w wieku 51 lat, lżejsza o 24 kg, zdrowsza i pełna energii, ze spektakularnymi sukcesami na koncie.

Większość ludzi w moim otoczeniu myśli podobnie jak ja. Wcale nie chcę powiedzieć, że jesteśmy obudzeni, świadomi, czy coś w tym stylu, bo to tak, jakby cała reszta to były jakieś ułomki. Nie lubię takiego rozgraniczania. Jak to mówi Zeland: “Pozwól sobie być sobą, a innym innymi”.

I fakt, że mój partner wierzy w TV i lekarzy nie oznacza, że mam go porzucać, bo jest nieobudzony. Wcale nie. On ma swój własny świat, w którym jest mu dobrze i to jego święte prawo. Poza tym, jest cudownym człowiekiem i kropka.

I ludzie z mojego kręgu wiedzą, że wszystko to, co opisałam wyżej, przepięknie tłumaczy totalna biologia czy Nowoczesna Medycyna Germańska, która zna przyczyny chorób, w przeciwieństwie do medycyny akademickiej, która opiera się tylko i wyłącznie na hipotezach i zajmuje się uśmierzaniem objawów.

Wróciłam do zdrowia dzięki jedzeniu, dzięki przyglądaniu się sobie z wielkim zainteresowaniem i dzięki temu, że postawiłam siebie na pierwszym miejscu. Dziś wiem, że najlepsza dla Polaków jest polska kuchnia, nasza tradycyjna, najbliższa, ale z dodatkową suplementacją wymuszoną przez powszechne stosowanie chemii.

Jeść trzeba do syta. Tak, aby dać ciału to, czego potrzebuje. Moim zdaniem nie trzeba robić żadnych karkołomnych diet leczniczych, nie trzeba doprowadzać się do stanu, w jakim ja byłam i nie trzeba posuwać się do żadnych wyrzeczeń.

Przez prawie 6 lat zgromadziłam pokaźną teczkę przypadków klientek, które “naprawiły” swoje ciało, życie, dzięki temu podniosły energetykę, która jest niezbędna w procesie kreacji, ale o tym mówię na webinarach o “czarowaniu” i mam tysiące przykładów na to, jak ważne jest jedzenie w zgodzie z własnymi potrzebami i tego uczymy wraz z grupą ekspertów podczas 14 dni wprowadzających w tajniki opiekowania się sobą. I jest to zaledwie wstęp.

Uczestniczki naszych warsztatów żywieniowych mają fenomenalne wyniki już po 7 dniach!

Ja w wieku 40 lat, nadwaga, zły stan zdrowia.
Ja w wieku 45 lat, lżejsza o 24 kg, w pełni sił i energii.

Zachęcam Cię do zapoznania się z tematyką tej strony. Czym się zajmujemy. Skupiamy się na trzech podstawowych filarach życia – zdrowiu, czasie i pieniądzach.
Ja i moi Partnerzy w tym projekcie jesteśmy praktykami, z własnymi doświadczeniami i doświadczeniami 150 tys kobiet do tej pory.

Praktyka w tych trzech obszarach pozwoliła nam oraz tysiącom kobiet przede wszystkim stanąć na przysłowiowe nogi, czyli przywrócić równowagę w organizmie, co nierozerwalnie wiąże się z:
-regulacją wagi i sylwetki,
-zmianą przekonań na temat otaczającej nas rzeczywistości,
-poprawą sytuacji ekonomicznej.

Jestem dumna z tego, co stworzyliśmy razem przez te ponad 5 lat i jak spektakularne wyniki osiągamy. Dlatego gorąco zapraszam Cię do poznania szczegółów i w tym celu umów się na spotkanie z fachowcami z Metamorfozy w formie pisemnej, telefonicznej lub wideo.

Pamiętaj, że decyzje podejmuje się tu i teraz. Jutro jeszcze nie nadeszło, wczoraj już nie istnieje. Do zobaczenia 🙂

Ja w wieku 52 lat, lżejsza o 24 kg, w pełni sił i energii. Koniec lutego 2021
Recommend0 recommendationsPublished in Blogi, Szczupła i Zdrowa

Zostaw komentarz

Responses

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Odwiedź fanpage Szczupła i Zdrowa