Energetyka ciała to nie są wysokie lub niskie wibracje

Energetyka człowieka to temat albo nieznany wśród dietetyków, albo znany i traktowany jak jakieś fanaberie, albo znany, ale niepraktykowany, dlatego trudny do ogarnięcia.
Człowiek, jak każda żywa istota i również ta nieożywiona, emanuje swoim polem elektrycznym. Czyli jest generatorem prądu lub przewodnikiem.

Kto ze starszych roczników pamięta, jak w szkole na fizyce robiliśmy doświadczenia, ile prądu jest w owocach, ile my sami mamy prądu, jakie natężenie, itd?
Jeśli jest pole elektryczne, jest też elektromagnetyczne i w zasadzie najważniejsze – energoinformacyjne.
Jeśli nie ma wystarczająco dużo prądu, mamy siły jedynie na przeżycie od rana do wieczora, by na koniec dnia zwalić się na łóżko i zasnąć.

To się nazywa wegetacja i jazda na oparach

Większość ludzi nie zdaje sobie nawet sprawy, że można inaczej. Że możemy w prosty i błyskawiczny sposób podnieść swój poziom energii, czy jak kto woli, sił witalnych, stosując codziennie zaledwie trzyminutowe ćwiczenia.
I co mogą one wnieść do naszego życia?

Ogrom korzyści, których nie sposób wymienić. Zacznijmy od chociażby 3 podstawowych filarów w życiu:

-Zdrowie.
-Relacje.
-Pieniądze.

Jeśli mamy dobre zdrowie, oznacza to, że nasza instalacja elektryczna jest jeszcze w świetnym stanie, nie ma przerw w dostawie prądu i wszystkie organy pracują jak trzeba.
Ale jeśli mamy zdrowie, ale nasze relacje z bliskimi są nie takie, jakie chcielibyśmy mieć? No cóż. Przy tak powszechnym braku elementarnej wiedzy, jak i skąd czerpać ten „prąd”, zazwyczaj jego nadwyżki zawsze idą tam, gdzie nie powinny.

Zabierają nam je inni. Najczęściej nieświadomie.

Nie starcza już nic na sferę finansową, karierę i życie, o jakim marzymy, bo jesteśmy jak rozładowany telefon.

Nie ma prądu, nie ma sygnału

Energetyka, o której mówię, nie ma nic wspólnego z wysokimi wibracjami, 3D, 5D, wzniesieniu, o którym dużo się teraz mówi, bo mamy dość dziwne czasy.
Mam na myśli bardzo przyziemne mechanizmy samodzielnego ładowania własnych baterii, które wykonuje się dosłownie 3 minuty dziennie.
To taki wstęp do rzeczy, które nie mieszczą się w głowie. Czysta nauka, ale tak niesamowita, że zdarza mi się usiąść z otwartą buzią i w szoku, w reakcji na efekty.

Człowiek, który wie, jak zadbać o wysoki poziom energetyczny nie zapada na choroby, depresje, jest twórczy, ambitny, wie, czego chce, dokładnie widzi prawdziwą rzeczywistość i nabywa zdolności, które innym kojarzą się z fantastyką.

Nie wspomnę o Giuseppe Calligarisie. Jego badania i epokowe odkrycia możliwości ludzkiego ciała zostały zmiecione z powierzchni ziemi przez „trzyliterowe agencje”. Bo to jest wiedza zarezerwowana dla nielicznych.

Na szczęście mam wszystkie książki Calligarisa i są tam rzeczy…. dla mnie fenomenalne.
Swoją drogą, zastanawiam się, kto przeczyta mój wpis. Zapewne tylko 1% moich znajomych.
Ale ten 1% moich znajomych to tacy sami magowie jak ja. Lub przyszli magowie, którzy uczą się na razie podstaw.

A więc jak widać na obrazku, nagrywamy nową serię wykładów i zaczynamy od podstaw. Bo jeśli chcemy mieć MOC, musimy umieć nią zarządzać, inaczej możemy dokonać spustoszenia w swoim lub cudzym życiu.
OK… kto doczytał, ten jest WIELKI.

Moje gratulacje dla intelektu i tak bardzo pożądanej ciekawości ❤️

Energetyka ciała, to nie są wysokie lub niskie wibracje. Ich częśtotliwość zależy właśnie od energetyki ciała. Nie mylcie tego. Bo można być przez chwilę na haju, być w euforii, ale to nie ma nic wspólnego z naszą energetyką. To jak narkomania. Dostaje się jednorazowy strzał z zewnątrz.

Recommend0 recommendationsPublished in Blogi, Szczupła i Zdrowa

Zostaw komentarz

Responses

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Odwiedź fanpage Szczupła i Zdrowa